40 min pozniej nadjechal pospieszny "Wolin" z Krakowa do Swinoujscia i po szybkiej decyzji podjelismy decyzje ze wybieramy sie na Polnocny Zachod do stacji docelowej.
W Swinoujsciu bylismy nazajutrz o godz 8 z minutami. Pogoda - wakacyjna, blekitne niebo, upal i... morze ktore zaciagnelo nas na plaze. Niestety nieprzygotowani na kapiele wodne i sloneczne po pareu godzinach zabawy bylismy tak strzaskani ze karnacja zamiast zamienic sie na kolor mahoniowy - jak na zlosc zaczerwienila sie dosc powaznie
Zaniepokojeni tym obrotem sprawy, lekko obolali, podjelismy decyzje o powrocie do domu. I tak w niedziele o 5 rano objazdowka, a wlasciwie wycieczka do Swinoujscia zakonczyla sie.
Generalnie nie bylo zle - byl spontan, byla przygoda, byla podroz i wyzwanie. Z drugiej zgubilo nas zdradzieckie slonce i kapiel w morzu. Objazdowka oczywiscie kiedys do poprawy a ja zabieram sie za balsamowanie zwlok
Devious Comments